No i mnie dopadł w końcu…(na szczęśnie nie koronawirus) temat, którym żyje obecnie cały Świat. Dziś czyli 04.03.2020 ogłoszono pierwszy przypadek zarażenia koronawirusem (oficjalna nazwa to SARS-Cov-2) w Polsce. Dla jasności tylko dopowiem że SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Choroba objawia się najczęściej gorączką, dusznościami, kaszlem, bólami mięśni i ogólnym zmęczeniem. Statystycznie na 100 zarażonych umierają 3 osoby.  Najbardziej narażone na infekcje są osoby starsze cierpiące dodatkowo na inne przewlekłe choroby.

koronawirus

Tak wygląda koronawirus SARS-Cov-2. Źródło:Wikipedia

Tematem tak na prawdę zacząłem interesować się wczoraj po przeczytaniu wyników badań opublikowanych przez Scientific Reports na łamach nature.com. Potwierdzają one skuteczność zjonizowanego powietrza na możliwość zarażenia się grypą typu A (szczep Panama99) przenoszonego drogą powietrzną u zwierząt. Poziom inaktywacji wirusa był na poziomie >97%.
Użyty w w/w badaniu jonizator w 100% zapobiegł zakażeniu u świnek morskich. Ponadto efektywnie wyłapywał rotawirusy, kaliciwirusy oraz wirusy grypy na poziomie 21% po 40 minutach w pomieszczeniu o kubaturze 19m3.

Pełen tekst dotyczący badania znajduje się tutaj https://www.nature.com/articles/srep11431. Zachęcam do przeczytania. Osoby nie znające j. angielskiego mogą otworzyć stronę w przeglądarce Chrome i automatycznie przetłumaczyć tekst.

Dlaczego się tym zainteresowałem? Okazuje się bowiem, że na moim biurku stoi niemal identyczne urządzenie (taka sama zasada działania), które użyto w badaniu.

Jonizator powietrza na koronawirusa

Skoro działa na rotawirusy, kaliciwirusy i wirusy grypy to mam nadzieję,że na koronawirusa też zadziała, choć nie ma na to jeszcze oficjalnych badań.

Tak czy inaczej, niech będzie włączone. Na pewno nie zaszkodzi.